Złoto i jego wyjątkowa rola w Japonii

Przeglądając dzisiaj moją biblioteczkę znalazłam niewielką książeczkę wydaną przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Dotyczy ona wystawy „Złota Japonia”, która miała miejsce pod koniec 2011 r. Mimo niewielkich rozmiarów publikacja ta w znakomity sposób przedstawia całe piękno japońskiej sztuki złotniczej. Aż żałuję, że nie byłam na tej wystawie. Aby pocieszyć i siebie i Was postanowiłam zgłębić się w ten temat i poświęcić mu dzisiejszy post.

Złoto jest wyjątkowym metalem od wieków wykorzystywanym w metaloplastyce. I nie mówię tu jedynie o sztuce Azji. Ileż dzieł pokrytych złotem, choćby średniowiecznych, można znaleźć w zasobach europejskich? A złoto azteckie i inkaskie? Japonia nie była więc osamotniona w swoim umiłowaniu do tego kruszcu. To jednak ona uzyskała tytuł „Złotej Japonii”, a legendy o jej bogactwie przez wieki krążyły po Europie i Azji. Chińczycy na masową skale importowali z Japonii złoto, a raczej wyroby z niego wykonane, już za czasów swojej dynastii Song (960-1279). Europa dowiedziała się o bogactwie tego kraju dopiero dzięki podróżom weneckiego kupca – Marco Polo (1254-1324). Jego relacje z podróży pozwoliły Europie na mówienie o wspomnianej już „Złotej Japonii”, co jest o tyle paradoksalne, że Polo nigdy nie dotarł do tego kraju. Wszystko co pisał na temat Japonii usłyszał w Chinach. 

Tak na prawdę Japonia nie ma i nigdy nie miała zbyt wielu złóż złota. Większość tego, co wydobyto  w rejonie Tohoku (północno-wschodnie Honsiu) wydano na pokrycie posągu Buddy z Nary. Resztę zaś wydano przede wszystkim na edukację, która w tamtych czasach wymagała dużych nakładów pieniężnych.  Inne złoża, znalezione w rejonie Oshu, a później na Hokkaido także na długo nie wystarczyły. Dzisiaj jedyną kopalnią złota w Japonii jest ta w Hishikari na Kiusiu. 

Ubogie złoża złota nie oznaczają jednak, że Japonia nie zasługiwała na miano „złotej”. Poniżej omówię poszczególne zabytki, które wskazują na to, ze sztuki tego kraju nie w sposób nazwać inaczej. 

Może nie pierwszym jeśli chodzi o datowanie, ale pierwszym przykładem jeśli chodzi o popularność jest bez wątpienia Kinkaku-ji. Nam Europejczykom budowla ta znana jest pod określeniem Świątyni Złotego Pawilonu. Zbudowana w Kito, ówczesnej stolicy w roku 1397 (epoka Muromachi)  jako willa sōguna Ashikagi Yoshimitsu. Niestety spłonęła podczas  wojny Ōnin (wojna domowa w Japonii w latach 1467-77 pomiędzy członkami rodu Ashikaga). Dwie z trzech kondygnacji tej świątyni oklejono złotem płatkowym. Służyć to miało jednak nie celom sakralnym (w końcu z nazwy to była świątynia, więc tak się to mogło wydawać), lecz ukazaniu Japonii jako krainy pełnej skarbów. nie bez znaczenia było także pokazywanie jej posłom zagranicznym, przede wszystkim Chińskim (którzy następnie opowiedzieli o niej Marcu Polo). Obecny wygląd budowli pochodzi z 1955 r. Ściany zewnętrzne pokryto płatkami złota w 1987 r. Zrekonstruowano również malowidła we wnętrzu.

Złoty Pawilon/Kinkaku-ji | Źródło: leonyaakov via Foter.com / CC BY

Kolejnym obiektem, który osobiście mi się podoba jest San-jinko (skarbiec) z kompleksu świątyń Toshogu w Nikko. Jest to typ budynku, który często występował w pobliżu świątyń. Przechowywano tam kostiumy i rekwizyty używane do tzw. Procesji 1000 samurajów. Cały kompleks Toshogu powstał w XVII w. z inicjatywy Tokugawy Ieyasu. Można powiedzieć, że to założenie istnie „barokowe”. Złoto jest wszędzie. Do pokrycia samych płaskorzeźb użyto ok. 2500 listków złotej blachy! Najbardziej zachwycają mnie słonie znajdujące się w „tympanonie” (w sumie nie wiem, czy można użyć europejskiej terminologii do opisywania architektury azjatyckiej). 

Źródło: Tina.Ivano via Foter.com / CC BY

Źródło: Andrea Schaffer via Foter.com / CC BY

Mówiąc o złocie nie w sposób pominą postać Ogaty Kōrin (1658-1716), który tworzył w epoce Edo (103-1867). Zajmował się on zarówno ceramiką, malarstwem, tworzeniem w lace, jak i projektowaniem tkanin. We wszystkich tych dziedzinach używał złota. Mnie osobiście urzekły jego parawany. Przedstawiał w nich zarówno sceny historyczne, jak i pojedyncze postacie. W epoce Edo cieszyły się one szczególnym zainteresowaniem. 

Replika parawanu Ogaty Korin „Fujin Raijin” | Źródło: matsuyuki via Foter.com / CC BY-SA

Co jednak najbardziej mnie cieszy, gdy przeglądam zdjęcia do tego artykułu? Są to naprawdę ciekawe dekoracje dachów japońskich, które często były pokrywane złotem. Choćby baśniowe zwierzę shachihoko. jest to przypominający rybę stwór, który symbolizował prestiż i autorytet właściciela posiadłości. Pełnił także funkcję ochronną przed pożarem. 

Shachihoko | Źrodlo: No Boring Stories via Foter.com / CC BY-SA

Na tym chciałabym zakończyć dzisiejszy wpis. Wyżej wymienione dzieła nie są oczywiście wyczerpującym przykładem „Złotej Japonii”. Wybrałam tylko kilka, moim osobistym zdaniem najlepszych. A jakie przykłady wy znacie? Zapraszam do komentowania i przedstawiania swoich propozycji.

Agnieszka Gach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *