Recenzja wystawy „ONNA – piękno, siła, ekstaza”

Nie tak dawno temu zachęcałam Was do obejrzenia najnowszej wystawy poświęconej Azji, którą organizuje Muzeum narodowe w Krakowie. Mowa tutaj o ekspozycji „ONNA – piękno, siła, ekstaza”, którą otwarto 14 lutego br. W zeszłym tygodniu wreszcie znalazłam czas, żeby posłuchać własnej rady i wybrałam się do gmachu głównego muzeum.

Prezentowana obecnie wystawa składa się z ponad 120 drzeworytów reprezentujących różne typy wizerunków „pięknych kobiet”. Jest to ekspozycja objęta honorowym patronatem Ambasady Japonii. Kuratorami są Beata Romanowicz oraz Beata Pacana. Dodatkowo pracę nad wystawą koordynowała Maria Grzywacz. Wystawa potrwa do 3 maja br.

Zawsze gdy przychodzę na organizowane przez Muzeum Narodowe wystawy związane z Japonią zastanawia mnie jedno: skąd muzeum bierze tyle rycin zachowanych w tak dobrym stanie? Doprawdy nie spotkałam jeszcze tak olbrzymiej kolekcji. W znacznej mierze honor oddać należy Feliksowi Jasieńskiemu, który w 1920 roku ofiarował Muzeum Narodowemu w Krakowie całą swoją kolekcję. Muzeum zaś stara się jeszcze bardziej ja wzbogacić o dodatkowe eksponaty.

Jednakże nie tylko same eksponaty świadczą o powodzeniu wystawy. Dużą rolę ma w tym jej merytoryczne opracowanie, za które odpowiedzialni są kuratorzy. Zazwyczaj względne minimum stanowią teksty umieszczone na ścianach sali wystawowej. Na wystawie „ONNA” kuratorzy poszli jednak trochę dalej umieszczając krótkie teksty także pod poszczególnymi drzeworytami, gdzie zawarto kwestie dotyczące genezy tematu ukazanego na danej rycinie lub stosunku artysty do dzieła. Jest to niewątpliwy plus, który ukazuje wysoki poziom zaangażowania kuratorek w organizację wystawy.

Tak samo dobrze panie poradziły sobie z organizacją przestrzenną wystawy mieszcząc dużą liczbę eksponatów w jedynie dwóch salach unikając przy tym wrażenia przepychu i natłoku. Same grafiki podzielono na kategorie, w zależności od przedstawionego na nich tematu. Mamy więc przedstawienia pięknych kobiet (Bijinga) zarówno w grupie jak i pojedynczo, wizerunki związane z macierzyństwem (Boshi-e), lekkie i aluzyjne wyobrażenia kobiet (Mitate-e), czy przedstawienia kobiet-wojowniczek (Onna buigeisha). Wyjściem poza schemat przedstawiania kobiet są wizerunki mężczyzn grających żeńskie role w teatrze kabuki (tzw. Onnagata), sceny w których postaciom towarzyszą zjawy (Yurei-zu), czy też stworzenie osobnej salki z obrazami erotycznymi (Shunga). Wszystkie reprezentują tym nishiki-e, czyli wielobarwnego drzeworytu, poczynając od rycin wykonanych przez ojca tego typu druku – Harunobu Suzuki’ego (1724–1770), przechodząc do prac Kiyonaga Torii’ego (1752–1815), Kitagawa Utamaro (1753–1806), aż do prac Utagawa Kuniyoshi’ego (1797–1861) czy Katsushika Hokusaia (1760–1849).

Co mnie zachwyciło jednak najbardziej? Nie była to mnogość grafik, czy też towarzyszące im japońskie przykłady rzemiosła artystycznego. Był to maleńka salka oddzielająca dwie sale wystawowe, którą poświęcono teatrowi nō, gdzie puszczano nagranego artystę recytującego pewien tekst. Pozostaje mi jedynie ubolewać nad moją słabą znajomością języka japońskiego, która uniemożliwiła mi zrozumienie jego wypowiedzi.

Tym, którzy nie mieli jeszcze okazji odwiedzić gmachu głównego Muzeum Narodowego w Krakowie szczerze polecam wystawę „ONNA”. Jest to niezwykła okazja na zapoznanie się z dorobkiem artystycznym jednej z najpłodniejszych pod tym względem epok w dziejach Japonii i jedyna na dzień dzisiejszy okazja dowiedzenia się jak postrzegano wtedy osobę kobiety (pamiętając, że przecież właśnie za epoki Edo konfucjanizm wreszcie zdołał osłabić ich pozycję w społeczeństwie).

Tych, którzy mieszkają w Krakowie zapraszam także na wydarzenia towarzyszące wystawie. Więcej na: ONNA

 

2/12

2/12
Obraz 2 z 12

"Trzy kobiety i dziewczynka na tle krajobrazu", Katsukawa Shunchō, 2 poł. XVIII w.

Agnieszka Gach

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *